Z innej beczki part. 1 – czyli jak zrobić ciasto czereśniowe?

Dziś artykuł nietypowy, bo kulinarny. Chociaż może nie do końca gdyż można go podpiąć pod gatunek „kulinar-fiction”.

Podstawowe składniki

W zależności od wielkości ciasta będą potrzebne:

  • czereśnie (składnik odrębny),
  • składniki na ciasto (najlepiej na kruche 🙂 ),
  • blacha,
  • piekarnik.

Pozyskiwanie składników

Piekarnik

Jeżeli nie posiadamy takiego na wyposażeniu to (w zależności od dostępnych opcji):

  • wykorzystujemy piekarnik rodziców,
  • piekarnik babci też się nada,
  • no siostry piekarnik to już naprawdę ciężka sprawa, ale z braku laku,
  • jeśli mamy atrakcyjną sąsiadkę zagadujemy ją o możliwość spędzenia w jej kuchni nieco czasu,
  • może kumpel ma i zgodzi się na jego użycie,
  • kupujesz.

Jeżeli jesteś zmuszony do kupienia piekarnika, to choć jest to kosztowna opcja, wcale nie jest taka zła. Zawsze możesz w przyszłości zaprosić kumpla, gdzie pod pretekstem pieczenia (taa) będziecie mogli oglądać TV i pić piwo. Albo przyjdzie do ciebie atrakcyjna sąsiadka, która jak już przekonaliśmy się wcześniej nie ma piekarnika, i załapiecie się na darmowe ciasto (a może nawet dwie babeczki) z wdzięczności. No w każdym razie same korzyści.

Składniki na ciasto

To akurat jest proste zadanie. Wystarczy pójść do sklepu i używając dowolnego legalnego i akceptowanego środka płatniczego nabyć: jaja, cukier (najlepiej puder), margarynę lub masło, cukier wanilinowy (dla burżujów może być laska wanilii), mąkę, proszek do pieczenia oraz opcjonalnie śmietanę.

Blacha

Zazwyczaj co najmniej jedna jest przypisana fabrycznie do piekarnika, z którego przyjdzie Ci korzystać, więc zawracanie sobie głowy tym problemem odpada. Poza tym jeśli ktoś pozwoli Ci użyć swojego piekarnika będzie miał też zapewne blachę.

Czereśnie

Na zdobycie czereśni drogą kupna, przynajmniej w sezonie, pozwoli sobie tylko łazęga ostatnia i pipa a nie facet. Więc od razu wybij to sobie z głowy!

Możliwości na pozyskanie tych smakowitych owoców jest oczywiście kilka, na niektórych warto się skupiać, na innych nie. Te trudniejsze opiszę szerzej. I tak masz do dyspozycji, co najmniej:

kot

  • własne drzewo – opcja o tyle trudna, że dobrze jest oprócz drzewa posiadać również drabinę. Jeżeli nie masz drabiny sprawa staje się nieco skomplikowana. Na drzewo musisz wspiąć się po gałęziach. Sam szczyt, gdzie są najlepsze owoce to Twój cel. I wcale, nic a nic, nie przejmuj się faktem, że gałęzie są kruche w miarę im wyżej wchodzisz. Ewentualnie przed wchodzeniem zrzuć parę kilo. Nie, pójście do toalety może nie wystarczyć, niestety. Tak, tak, trzeba było wziąć wiadro ze sobą od razu. Teraz będziesz musiał wchodzić jeszcze raz…. aha, znów schodzisz… po hak na wiadro… nie wcale się nie śmieję. Uważaj! Jak to na co? Widzę, uwierz ten kot był równie niezadowolony jak Ty teraz. Przerwałeś mu polowanie na szpaki. Podrapaną twarzą się nie przejmuj, i tak po drodze na górę, i na dół, i znów na górę, rozorałeś ją sobie o gałęzie.
  • drzewo sąsiada – w tym przypadku są dwie opcje:
    • sąsiad pozwolił Ci naobierać czereśni na ciasto. Odwdzięcz mu się, i zaproś na piwo i degustację.
    • sąsiad nie zgodził się na zebranie owoców. Odwdzięczysz mu się później. Tak, tak dobrze myślisz, ta atrakcyjna sąsiadka to jego córka… żona? Serio? He, he, to jeszcze lepiej.
      Teraz musisz się skupić na przygotowaniach do nocnego zbierania czereśni
      z drzewa tegoż sąsiada. I akurat w tym przypadku drabina Ci się nie przyda. Nie zdążysz z nią uciec w razie wpadki. Weź za to latarkę. Nie zapomnij o bateriach. Ubierz się jakoś przyzwoicie, najlepiej w jaskrawe kolory. Nie, nie jak ninja! Gdybyś spadł, to łatwiej będzie Cię znaleźć w ciemnościach na trawie np w czymś pomarańczowym. Przygotuj też kawałek mięsa. Nie, nie na potwory z ciemności. Chłopie ile masz lat, żeby o czymś takim myśleć?! To dla psa sąsiada. Chyba nie chcesz żeby dobrał się do twojej „szynki”? Względnie weź kota na przynętę, ale pamiętaj, że taka konfiguracja może zbudzić sąsiada i jeszcze pewnie kilka osób w okolicy.
  • drzewo rodziców – opcja najmniej ryzykowna, bo na 100% dostaniesz zebrane owoce. Bo przecież która matka pozwoli na ewentualny upadek z wysokości i połamanie się jej dziecka? Wyśle Ojca. Tylko wcześniej zamknijcie gdzieś kota.

Masz już czereśnie? Zuch z Ciebie! Nie, maczo będziesz jak upieczesz ciasto!

Pieczenie ciasta

  • weź 3 szklanki mąki, szklankę cukru pudru (zwykły może chrzęścić w zębach po upieczeniu), 4 żółtka, kostkę wybranego przez Ciebie tłuszczu, łyżeczkę proszku do pieczenia, jeden cukier wanilinowy – nie nie obchodzi mnie, że kupiłeś prawdziwą wanilię, teraz sam wykombinuj co się z nią robi – i ugnieć wszystko na gładką masę. Staraj się ugniatać jak najkrócej, ciepło z Twoich rąk powoduje, że ciasto może wyjść za twarde. Masę odłóż na chwilę do lodówki… OK, rozumiem, nie chłodzi – trzeba było ją rozmrozić i umyć wcześniej. Trudno.
  • rozgrzej piekarnik do 180°C – przeczytaj instrukcję, albo poproś o pomoc jeżeli nie wiesz jak to zrobić. Albo manipuluj pokrętłami tak długo aż Ci się uda. Tylko maczo nie czyta instrukcji i mu się udaje, a Ty jesteś dopiero Zuchem! Działa? A nie mówiłem – ZUCH!
  • nasmaruj blachę tłuszczem i wyłóż papierem śniadaniowym albo wysyp bułką tartą. Papier do drukarki się nie nadaje! Spali się. Bułkę tartą zrób. To łatwe, masz nagrzany piekarnik, wysusz w nim pieczywo i pokrusz. Masz? Spoko.
  • rozwałkuj ciasto na placek o grubości ok 1cm i połóż na… co robisz? To ciasto nie nadaje się do podrzucania jak pizza. Jest za KRUCHE! Odłóż je. Nie masz wałka? Ułóż ciasto na blasze i delikatnie rozprowadź je dłońmi.
  • umyte i wydrylowane czereśnie wysyp na cieście równą warstwa. Tak, dobra, mogą być z pestkami, w końcu to Ty je będziesz musiał zjeść. Oczywiście, że przez to będzie bardziej al dente, może nawet za bardzo. Nie ważne.
  • wstaw blachę do piekarnika i piecz przez około godzinę, do zarumienienia ciasta.
  • przed zjedzeniem upewnij się, że masz piwo pod ręką. Tak na wszelki wypadek, gdybyś musiał płukać usta po smaku węgla.

Smacznego!